Są nimi Peanut Butter oraz Chocolate&Hazelnut. Moją opinię na temat pozostałych czterech wersji już znacie, więc teraz pora sprawdzić nowości. Chyba nikogo z was nie zaskoczę – zaczynam od masła orzechowego.
Makroskładniki (100g) : 130 kcal 4B|6.2T|15W (6g cukrów prostych)
Skład : woda, maltodekstryna, cukier, erytrytol, glikozydy stewiolowe, olej kokosowy, olej z orzechów ziemnych, białka grochu, pasta z orzechów ziemnych (2.5%), stabilatory, orzechy ziemne (0.5%), emulator, sól, naturalny aromat.
Konsystencja – ze względu na brak mleka, tutaj miałem największe obawy. Jak wyszło w praktyce ? Kluczem jest cierpliwość, bo lody potrzebują około 10 minut aby nabrać bardziej kremowej struktury znanej z klasycznych marek. Wcześniej są dość zbrylone i kruche – w tym aspekcie wypadają nieco słabiej od niewegańskich wersji. Plus za małe kawałki chrupiących orzechów. Co polecam robić ? Poczekać i cieszyć się znacznie lepszą konsystencją – 7/10.
Smak – mocno arachidowy, słodki i delikatnie słony. Te trzy cechy warunkują kojarzący się z masłem orzechowym smak, chociaż ja nazwałbym go np. Crunchy Peanut (wiem, że wtedy nie brzmi on już tak dobrze). Ta odsłona Breyers Delights bardzo mi smakuje – brak mleka i znacznie zmniejszona zawartość cukru oraz tłuszczu nie daje sie we znaki. Jedny wegański akcent to naprawdę delikatny posmak goryczki – 8/10.
Podsumowanie : Wegańskie Breyers Delights to genialna alternatywa dla lodów bazujących na mleku/śmietance i game changer podczas redukcji. Półlitrowe pudełko dostarcza zaledwie 360 kcal, czyli kilka razy mniej niż popularne Haagen-Dazs. Co prawda w smaku i konsystencji można dostrzec różnice, ale nie są one porównywalne do różnicy w kaloryczności.
Cena : ok. 20 zł (m.in Auchan, E.Leclerc, Carrefour, Tesco)
Opinie (0)